Premier Armenii ogłosił, że poleganie na Rosji to był błąd. Moskwa odpowiada
Armenia popełniła strategiczny błąd, polegając w kwestii bezpieczeństwa kraju wyłącznie na Rosji – powiedział Paszynian w wywiadzie dla włoskiej prasy. Jego zdaniem, Moskwa nie była w stanie wypełnić swoich zobowiązań i jest w trakcie wycofywania się ze swojej roli w regionie.
W reakcji na te słowa Ministerstwo Spraw Zagranicznych FR oświadczyło, że "Armenia nie powinna stać się narzędziem Zachodu do wypierania wpływów Rosji" i że Moskwa "nie zamierza opuszczać regionu".
– Stosunki z Armenią w dziedzinie bezpieczeństwa i gospodarki postrzegane są przez Moskwę nie jako zależność jednego kraju od drugiego, ale jako równe, wzajemnie korzystne i sprawdzone partnerstwo – powiedziało reżimowej agencji RIA Novosti źródło w rosyjskim MSZ.
Zgrzyt na linii Armenia-Rosja po słowach premiera Paszyniana
W niedzielę w wywiadzie dla włoskiej gazety "La Repubblica" Paszynian ubolewał, że "architektura bezpieczeństwa Armenii jest w 99,999 proc. powiązana z Rosją, w tym w zakresie pozyskiwania broni i amunicji". Jak dodał, jego kraj "posmakował gorzkich owoców" tego "strategicznego błędu".
Paszynian tłumaczył, że dzisiaj sama Rosja potrzebuje broni i amunicji z powodu zaangażowania jej armii w podbój Ukrainy i nie jest w stanie zaspokoić potrzeb Armenii w zakresie bezpieczeństwa.
Polityk skrytykował także rosyjski kontyngent sił pokojowych w Górskim Karabachu, twierdząc, że nie kontroluje korytarza Łaczyn – jedynej drogi łączącej region z Armenią, choć zostało to zapisane w porozumieniach między Moskwą, Erywaniem i Baku o zakończeniu działań wojennych w 2020 r. – Dlaczego? Powody mogą być dwa: albo Federacja Rosyjska nie może, albo nie chce utrzymać kontroli nad tym korytarzem. Naszym zdaniem jedno i drugie jest problematyczne – stwierdził Paszynian.